Pressroom

Zapraszamy Państwa do zapoznania się artykułami prasowymi na nasz temat. Mogą Państwo również wysłuchać audycji radiowych i przejrzeć materiały telewizyjne o działalności Domu. W tym celu prosimy o przeniesienie się do działu Multimedia.

  • Zrozumieć i Pomóc

    Przewodnik Katolicki, 2007

    Schizofrenia zaatakowała Barbarę na zakręcie życia. Maltretowana przez męża alkoholika właśnie pochowała brata, jedynego przyjaciela. Dorośli synowie żyli już własnym życiem. Pojawiły się lęki, jakieś głosy kazały robić jej dziwne rzeczy: wyrzucała z domu ubrania i garnki, piła wodę z klozetu, wydawało się jej, że widzi Boga. Pobyt w szpitalu i leczenie pomogły, ale piętno choroby pozostało.

    Różni ich prawie wszystko: charaktery, zawody, wiek i zainteresowania. Łączą dwie rzeczy: schizofrenia i Fountain House, czyli Dom "Pod Fontanną" przy ul. Rawickiej 51 w Poznaniu. Tak jak Barbara, przychodzą tu by otrząsnąć się z tego co przeżyli, ośmielić się wyjść do ludzi i uczyć się żyć od nowa. To trudne, gdy wokoło tyle uprzedzeń. O osobach chorych na schizofrenię dobrze mówi się tylko co roku 9 września gdy obchodzony jest Światowy Dzień Solidarności z Chorymi na Schizofrenię. Na co dzień tej solidarności nie widać. Nielubianych ludzi nazywa się przecież ?czubkami?, politycy powszechnie wyzywają się od schizofreników, w telewizji człowiek w kaftanie bezpieczeństwa firmuje reklamę ?stop wariatom drogowym?. To wszystko sprawia, że ludzie naprawdę chorzy psychicznie czują się napiętnowani. ? Myślę, że nawet dla synów nie będę już nigdy w pełni normalna. Człowiek, do którego raz przylgnęło miano wariata, nigdy się od niego nie uwolni ? mówi Barbara, która do Domu "Pod Fontanną" przychodzi od pięciu miesięcy. Jest to jedna z kilku takich placówek w Polsce i 320 na świecie. Ich pierwowzorem był dom dla osób po kryzysach psychicznych, który powstał w 1948 r. w Nowym Yorku. Swą nazwę zawdzięczał stojącej nieopodal fontannie. Potem stał się on pierwowzorem dla międzynarodowego modelu opieki nad ludźmi z różnymi problemami psychicznymi, głównie ze schizofrenią.

    Osoby spotykające się w poznańskim Domu "Pod Fontanną" właściwie same go prowadzą: sprzątają, gotują obiady, robią zakupy. Jest ich pięćdziesiąt i tylko pięciu stałych pracowników. Dwa razy w tygodniu odwiedzają ich aktorzy Teatru Nowego w Poznaniu, którzy prowadzą zajęcia teatralne. Dla chętnych jest kurs angielskiego, obsługi komputera, w piwnicy można poćwiczyć na siłowni. Lubiący malować często wyjeżdżają w plener, organizowane są wspólne wycieczki, także zagraniczne.

    Psychiatryk odstrasza

    Wanda mieszka z rodzicami, wygląda na 20 lat, choć jest po trzydziestce. Nie pamięta dokładnie kiedy zaczęła się choroba. Pracowała jako przedstawicielka handlowa, była bardzo ambitna. Jej nastrój zaczął się pogarszać, wydawało się jej, że wszystko robi źle, wszyscy są od niej lepsi, patrzą na nią z ironią, robią na złość. Przestała pracować, nie wychodziła z domu, z byle powodu płakała. Twierdzi, że tego cierpienia nie da się przekazać słowami, czuła, że zapada się w mrok, postanowiła umrzeć, połknęła tabletki. "Gdy mnie odratowali od razu trafiłam do psychiatryka. Będąc w szpitalu zadzwoniłam do bliskiej koleżanki z prośbą by mnie odwiedziła. Nie zrobiła tego i do dziś mnie unika. Po leczeniu czuję się dobrze, ale nie wierzę, że dawni znajomi mnie zaakceptują. Boję się powrotu do pracy i tego co mnie tam może spotkać " mówi Wanda.

    3 lata temu trafiła do Domu "Pod Fontanną". Prawie codziennie spędza tu po kilka godzin. Uwielbia zwłaszcza zajęcia teatralne: pracę z tekstem i kalambury. Jest zapalonym piechurem, jeździ z grupą na wszystkie wycieczki " Tu mnie rozumieją, niczego się nie obawiam. Chciałabym pracować i mieć bezpośredni kontakt z ludźmi, pomagać, załatwiać dla nich różne sprawy. To zawsze mnie nakręcało. Zadowoliłoby mnie nawet pół etatu i na rękę choć pięćset złotych. Jednak boję się szukać pracy, wstydzę się przyznać, że chorowałam. Chyba raczej zostanę już na rencie " zwierza się Wanda.

    Schizofrenikom dziękujemy

    " Próby wyjścia chorych do świata są często obciążone strachem, niepewnością i przekonaniem, że na pewno nic im się nie uda. Zamykają się w domach, skazani na życie z głodowej renty lub łaski rodziny " mówi Jadwiga Grześkowiak, kierownik Środowiskowego Domu Samopomocy "Fountain House" w Poznaniu, współzałożycielka Stowarzyszenia Osób i Rodzin Na Rzecz Zdrowia Psychicznego "Zrozumieć i Pomóc". " Staramy się znaleźć pracodawców, którzy zechcieli by zaoferować naszym domownikom jakieś zatrudnienie. Najpierw przejściowe, a jeśli się sprawdzą to także na stałe. Do tej pory nie udało się nam zachęcić nikogo do podjęcia współpracy.

    W Domu Pod Fontanną można spotkać przedstawicieli różnych zawodów. Są tu m.in. inżynierowie, nauczyciele, architekci, malarze, ekonomiści, pielęgniarki, mechanicy samochodowi. Są pod stałą kontrolą lekarską, mają opanowane objawy choroby i mogliby wrócić do normalnego życia. Niestety znaleźć pracę jest im niezwykle trudno i to bez względu na wykształcenie. Najczęściej oferuje się im pracę sprzątaczki i portiera ale cudem jest znalezienie pracodawcy oferującego choćby i to. " Podjęcie pracy ma dla chorych działanie terapeutyczne, poprawia samoocenę, ale nie wszyscy chcą pracować. Niestety zdarza się, że ZUS w takich przypadkach zbyt pochopnie orzeka, że osoba, która pracuje jest całkiem zdrowa i odbiera rentę, którą w razie niepowodzenia na polu zawodowym trudno odzyskać. Część chorych bojąc się zostać bez środków do życia woli więc nie ryzykować " opowiada Jadwiga Grześkowiak.

    Praca albo bezdomność

    Osoby korzystające z usług "Fountain House" partycypują w kosztach utrzymania domu. Wysokość opłat zależy od ich sytuacji materialnej ustalanej na podstawie wywiadu socjalnego. Niektórzy płacą miesięcznie nawet 100-150 zł, niektórzy tylko 20 zł, ci najmniej uposażeni, jak np. Rafał nie płacą nic. " Kamienicę, w której mieszkam przejął prywatny właściciel, który od razu podniósł czynsz o czterysta procent. Muszę znaleźć pracę, bo renta nie wystarczy mi na opłacenie mieszkania i trafię pod most. Na razie nie widzę jednak żadnych możliwości. Ludzie jak słyszą słowo "schizofrenia" zaraz się wycofują. Czasami na tym korzystam, gdy mam dość czyjegoś towarzystwa, mówię na co choruję i już mam go z głowy " śmieje się Rafał, szpakowaty, niewysoki, o niebieskich żywych oczach. Jest mechanikiem samochodowym, umie naprawiać autobusy. Od kiedy pamięta, nigdy nie lubił jesieni, przygnębiała go. Gdy choroba zaatakowała też była jesień. Stał się przewrażliwiony i nerwowy. Świat zaczął nagle się zmieniać. Nabrał przekonania, że jest śledzony przez jakiś obcych, czuł się zagrożony, bał się czegoś co ma się wydarzyć, ale nie wiedział co to ma być. Zabarykadował się w szatni warsztatu, nie chciał nikogo wpuścić. Zadzwoniono po pogotowie. Nie był agresywny, ale do szpitala jechał w kaftanie bezpieczeństwa. Jest kawalerem, mieszka sam, gdy wyszedł ze szpitala trafił w pustkę.

    Bez szans na szansę

    Do Domu "Pod Fontanną" przychodzi od ponad roku. Ma towarzystwo, zaczął się tu uczyć angielskiego. Kiedyś chciał założyć rodzinę. Była w jego życiu Anna, też chora na schizofrenię, ale to nie był udany związek. Nie potrafili sobie pomóc, nie dogadywali się i rozstali. Potem pojawiła się Bożena. Poznali się na weselu kuzyna. Była nauczycielką. Nie wiedziała o jego chorobie, być może powinien był jej o tym od razu powiedzieć, ale się bał. Spotykali się dwa lata, lubili tańczyć i chodzić do kina. Ktoś jej w końcu powiedział o jego chorobie i to był koniec znajomości.

    Jak trudno jest wrócić osobie ze schizofrenią do zwykłego życia wiedzą tylko sami chorzy. Wielu z nich już nawet nie próbuje. " Fajnie, że możemy się spotkać, pośmiać, upiec ciasto, zorganizować wieczór poezji, ale osoby ze schizofrenią naprawdę mogłyby robić coś więcej, tylko społeczeństwo musi dać im szansę " przekonuje Jadwiga Grześkowiak.

    Renata Krzyszkowska

  • Dom pod fontanną

    Gazeta Wyborcza, 2005

    W Polsce jest około 400 tysięcy osób chorych na schizofrenię, jednak co czwarty Polak nie zdaje sobie sprawy, że jest to choroba psychiczna. Schizofrenicy budzą tymczasem uczucia współczucia, zakłopotania, bezradności i lęku.

    Słowo "schizofrenia" dosłownie oznacza "rozszczepienie umysłu". Osoba dotknięta chorobą może mieć trudności w odróżnianiu fantazji od rzeczywistości, zachowaniu jasnego toku myślowego oraz panowania nad emocjami.

    Tę chorobę można z powodzeniem leczyć, jednak postępowi medycyny musi towarzyszyć zmiana postrzegania i odbioru społecznego. Leczenie może zakończyć się pełnym sukcesem tylko w przyjaznym dla pacjenta środowisku.

    Zrozumieć i pomóc

    Odpowiedzią na potrzeby chorych są powstałe w Poznaniu Środowiskowe Domy Samopomocy “Fountain House" przy ul. Rawickiej 51, założony w 2001 roku, i "Zielone Centrum" przy ul. Garbary 47, który powstał w lutym bieżącego roku. Ich założycielem jest Stowarzyszenie Osób i Rodzin na Rzecz Zdrowia Psychicznego "Zrozumieć i Pomóc". Dom od niedawna współfinansowany jest z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich.

    Poznański Dom jest pierwszym w Polsce ośrodkiem opartym na międzynarodowyrn modelu Domów – Klubów "Fountain House", przeznaczonym dla osób z problemami zdrowia psychicznego. Pierwszy taki Dom – Klub powstał w 1948 roku w Nowym Jorku, na Świecie-zaś istnieje około 320 ośrodków opartych na. tym modelu.

    - Założyły go osoby po przebytym leczeniu psychiatrycznym, by pomagać sobie nawzajem w codziennym życiu, poza szpitalem - mówi .Jadwiga Grześkowiak – kierownik Domu na poznańskim Świerczewie.

    Cele i zadania

    Dom ma za zadanie zapewnić osobom chorym pozamedyczną opiekę środowiskową. Jest pomostem łączącym ze światem zewnętrznym, pomaga w poszukiwaniu zatrudnienia na wolnym lub chronionym rynku pracy, oferuje swoim beneficjentom naukę języka angielskiego, obsługi komputera i korzystania z internetu. Członkowie Domu bardzo chętnie biorą udział w zajęciach pracowni artystycznej – plastycznej, teatralnej, muzycznej czy miłośników filmu. Dzięki nim pozyskują, wiele nowych umiejętności " pracownia umożliwia doskonalenie komunikacji interpersonalnej, zdolności mówienia o własnych problemach – zauważa Jadwiga Grześkowiak.

    Psychoedukacja nie tylko dla poznaniaków

    Psychoedukacja to cykl spotkań ze specjalistami z różnych dziedzin: lekarzem psychiatrą, psychologiem, psychoterapeutą, pracownikiem socjalnym, prawnikiem oraz z pielęgniarką psychiatryczną. Dzięki psychoedukacji następuje obniżenie napięcia i stresu w rodzinie, redukcja poczucia winy i wstydu u chorych i ich najbliższych, negatywnych emocji towarzyszących chorobie, a także poprawa komunikacji w rodzinie. Psychoedukacja cieszy się dużym powodzeniem nie tylko wśród mieszkańców Poznania, ale również osób z pobliskich miejscowości. – Największą radością jest dla nas, kiedy .członkowie naszego Domu "w pełni wracają do życia", uczą się, studiują, podejmują pracę, wynajmują mieszkanie i funkcjonują jak zdrowe osoby – usamodzielniają się. Co wspaniałe, nawzajem sobie pomagają, tworzy się między nimi silna więź emocjonalna, odwiedzają siebie, pomagają i dbają jeden o drugiego – konkluduje opiekująca się pacjentami Liliana Kolendowicz. – Można wtedy poczuć się jak w prawdziwym, pełnym ciepła domu rodzinnym.

    Trzaq

  • Osobliwy świat magii

    Głos Wielkopolski, 2005

    W Centrum Kultury “Zamek" trwa wystawa malarstwa osób chorych na schizofrenię.

    Niezwykłą wystawę prac plastycznych osób psychicznie chorych możemy oglądać do końca lipca w Galerii Debiut Centrum Kultury “Zamek" w Poznaniu. Prace przykuwają uwagę oryginalną metaforyką. Odsłaniają osobliwy świat magii, lęków i fobii, fantazji i marzeń sennych. Stanowią niepowtarzalną ekspresję przeżyć osób chorych na schizofrenię.

    Prace wystawiają autorzy związani ze szpitalami psychiatrycznymi w Gnieźnie,
    Kościanie, Sokołówce, Kliniką Psychiatryczną Akademii Medycznej w Poznaniu, Oddziałem Psychiatrycznym Szpitala MSW, oddziałami dziennego pobytu placówek na ulicy Grobla i na Osiedlu Kosmonautów oraz ze Środowiskowym Domem Samopomocy “Pod Fontanną".

    Organizatorem ekspozycji jest Stowarzyszenie Osób i Rodzin na Rzecz Zdrowia Psychicznego “Zrozumieć i Pomóc". Projekt zrealizowano dzięki dotacji Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej, a przedsięwzięciu patronuje Akademia Sztuk Pięknych w Poznaniu.

    Wystawie towarzyszył konkurs z nagrodami. Jest to pierwsza tego typu prezentacja o wymiarze regionalnym twórczości osób chorych, mająca na celu promocje dorobku artystów.

    mb

  • Sztuka ponad podziałami

    Filantrop Naszych Czasów, 2005

    Sztuka od wieków sprawdza się jako język integrujący różne światy. Sztuka jest doskonałym narzędziem integracji, bowiem aby mogła zaistnieć, musi być nadawca i odbiorca, musi zaistnieć komunikat. Sztuka posiada ważną cechę – istnieje ponad wszystkimi podziałami, przede wszystkim ponad podziałem na ludzi chorych i zdrowych.

    Tak mówiła Jadwiga Grześkowiak, kierownik Środowiskowego Domu Samopomocy “Pod Fontanną" na ulicy Rawickiej w Poznaniu podczas otwarcia wystawy prac plastycznych jego podopiecznych w Domu Kultury “Jędruś" na Osiedlu Armii Krajowej.

    Na ekspozycję złożyło się około 50 prac wykonanych w latach 2001-2005 pod kierunkiem artysty plastyka – Anety Kustal oraz Ryszarda Królikowskiego. Są to zarówno obrazy, jak i butelki, prace na szkle o różnej tematyce, wykonane różnymi technikami. W dniu otwarcia wystawy sprzedano 12 prac.

    Środowiskowy Dom Samopomocy “Pod Fontanną" istnieje od 2001 roku. Został założony przez Stowarzyszenie Osób i Rodzin na Rzecz Zdrowia Psychicznego “Zrozumieć i Pomóc". Dom “Pod Fontanną" powstał dzięki pomocy władz Poznania i we współpracy z Duńskim Komitetem Helsińskim Praw Człowieka, zwłaszcza dzięki wsparciu pani Anse Leroy i pani Margarety Kępińskiej Jakobsen. Nieoceniona stała się także pomoc, nie tylko finansowa, licznych sponsorów.

    Celem Domu “Pod Fontanną" jest podnoszenie jakości życia osób przewlekle chorych psychicznie, głównie na schizofrenię. Jego członkiem może zostać każdy po przebytym leczeniu psychiatrycznym.

    Zajęcia plastyczne prowadzone w Domu “Pod Fontanną" są także jedną z form rehabilitacji -nie tylko doskonalą manualne i wizualne umiejętności uczestników zajęć, ale pozwalają na
    twórczą ekspresję własnych uczuć, emocji, doznań, wyrażanie ich w sposób niewerbalny. 
    Prace są wykonywane różnymi technikami. Dominuje malarstwo i pastele na papierze. Są
    motywy z wyobraźni, jak i odwzorowanie rzeczywistości: pejzaże, martwe natury kwiaty.
    Zajęcia w Domu “Pod Fontanną" dla 50 osób, z których kilkanaście jest czynnych zawodowo, odbywają się w godzinach 8-16, w poniedziałki, środy czwartki.

    Robert Wrzesiński